wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 9. "W głąb króliczej nory"


 
      

Po przebraniu się w luźne stroje weszłyśmy na salę lustrzaną na której, miały się odbyć dzisiejsze zajęcia. Moim oczom ukazała się grupa około piętnastu osób, były to zarówno dziewczyny, jak i chłopaki, mniej więcej w naszym wieku. Większość rozciągała się, przy okazji rozmawiając ze sobą, część pośpiesznie kończyła lunch, a jeszcze inni rozmawiali przez telefon. Magda i Olga przywitały się z paroma osobami. Po chwili usłyszałam za plecami, że ktoś głośno wita się z całą grupą. Na salę wszedł średniego wzrostu mężczyzna, miał na sobie bluzę na krótki rękaw z kapturem i luźne spodnie dresowe do kolan, wszystko to w odcieniu bordo. Przybijał sobie z wszystkimi piątki.
- To właśnie nasz instruktor. – szepnęła mi do ucha Olga.
- Witam dziewczęta. – przybił piątkę z Magdą i Olgą. Widok ich wesołego trenera od razu wprawił mnie w dobry nastrój, a mój umysł wypełniły optymistyczne myśli. Może to nie będzie takie złe doświadczenie? Ile w końcu można stać w jednym miejscu i tylko biernie brać udział w swoim życiu? Dość.
Jesteś niczym ogień i woda w jednym, chcesz uciekać i gonić.
- Witaj, Macieju. – przywitały się.
- A to pewnie Estella i Zoey? – zapytał wskazując na nas palcem. – Wiele o was słyszałem, a o tobie w szczególności, młoda damo. – rzekł wesolutkim głosem bacznie mi się przyglądając. W odpowiedzi uśmiechnęłam się do niego serdecznie, po czym spojrzałam pytająco na Magdę, ale ona tylko rozłożyła ręce jakby nic w tej sprawie nie wiedziała. Pokręciłam głową. Ciekawe, co mnie jeszcze dziś czeka, przemknęło mi przez myśl.
- Ok, zaczynamy? - Maciej zwrócił się do całej grupy, usłyszałam głośne "tak". - Zanim zaczniemy - kontynuował - pragnę was poinformować, że na zajęciach w tym tygodniu będziemy mieli gości. - zaczął.
- W tym tygodniu? – nieco zaskoczona rzuciłam ściszonym głosem w kierunku dziewczyn.
- Chcesz dłużej? Nie ma sprawy. – odszepnęła wymijająco Magda, po czym zachichotały jednocześnie. Odwróciłam się w drugą stronę udając obrażoną.
- Oto Estella i Zoey. – Maciej spojrzał się w naszym kierunku. - Dziewczyny nie tańczą profesjonalnie, więc bądźmy dla nich wyrozumiali. - dodał, gdy przywitałyśmy się z grupą. - Pokażmy, że taniec jest dla nas pasją, która sprawia, że się śmiejemy. Jego słowa spotkały się z brawami i okrzykami radości.
- Dobra, to rozgrzewamy się. - polecił włączając muzykę. Zaczęliśmy od kręgów szyjnych, potem były ręce, palce, nogi. Skoki, skłony. Kręcąc głową uśmiechnęłam się do dziewczyn.
- Siemaneczko wszystkim. - usłyszałam za plecami, automatycznie się odwróciłam. Na salę nagle wszedł na oko 18-19-letni chłopak. - Cześć, Maciek. - chłopak zwrócił się do naszego instruktora. - Wybacz moje spóźnienie, miałem ważną sprawę do załatwienia. - tłumaczył się.
- Jasne, jasne. Nic się nie stało. - odpowiedział. – A, właśnie Brian – dodał po chwili. -  mamy dziś dwie amatorki, więc oszczędź im, OK? - uprzedził uśmiechając się serdecznie. - Estella i Zoey. - wskazał na nas ręką. Chłopak odwrócił się w naszą stronę i dopiero teraz rozpoznałam w nim znajomą twarz.
- O fuck. - szepnęłam do Zoey, spojrzała na mnie pytająco.
- Cześć, jestem Brian. - podał rękę. - Miło poznać. - ostatnie słowo wypowiedział w nieco zwolnionym tempie, jakby chciał zaznaczyć, że już się znamy.
- Stary znajomy, co chcesz. - odszepnęła, gdy się oddalił.
- Co chcę? - spytałam czując się niezrozumiana. - Nie pamiętasz już jak się przed nim zbłaźniłam kilka lat temu? A teraz mam jeszcze przed nim tańczyć? Tańczyć! Rozumiesz?
- Przecież Maciej powiedział, że jesteśmy amatorkami, no nie? Więc, nie ma prawa się nas czepiać, ani nic. A nawet jeśli? To co takiego? Niech spada. Olać go.
- No nie wiem. - odparłam niepewnie.
- Oj, wyluzuj. - przyjaciółka lekko szturchnęła mnie w ramię.
- Rozgrzani? - na sali rozbrzmiał głos Macieja. Wszyscy pokiwali głowami.
- No to zaczynamy składanie układu. Najpierw parę razy na sucho, potem z muzyką, a następnie część Briana. - dodał. Spojrzałam na Zoey mówiąc bezgłośne "co?!", ta tylko przewróciła oczami śmiejąc się już z mojej gadki. Rozbrzmiała muzyka.
- Zaczynamy od lekkiego pochylenia w bok, nogi nisko ugięte, ręce zaciśnięte w pięści. Powtarzamy to trzy razy - prawa, lewa, prawa. Potem prawa ręka do góry, a lewą nogę uginamy w kolanie. Grupa trwale zatopiła się w muzyce płynnie powtarzając za nim kroki, ja również próbowałam.
- Powtarzamy to dwa razy. - krzyknął, by być słyszalny na całej sali. - Następnie ciągniemy za sobą prawą nogę i obracamy się stawiając obie nogi w lekkim rozkroku. - O, właśnie tak! - skomentował patrząc na grupę. - Teraz slajd w prawo, zaciśnięte pięści na wysokości klatki piersiowej i ciągniemy je w dół, tak dwa razy. - tłumaczył. - A potem slajd w lewo i znów to samo.
Spojrzałam na swoje lustrzane odbicie, w tym samym czasie zauważając, że Brian pilnie mi się przygląda.
- Estella. - zwrócił się do mnie podchodząc bliżej.
- Fuck. Już? Seriously, Brian? – pomyślałam akcentując jego imię.
- Ręce w bok, tak jakbyś je odpychała. O tak. - zainstruował. - A, i nogi wysoko. Stawiasz tylko krok, nie ślizgaj się po podłodze, ok?
- Jasne, jasne. Zapamiętam. - odparłam. Wrócił na swoje miejsce z przodu. Odwróciłam się do Magdy przewracając oczami. Ta nakazała mi się uśmiechnąć, odwróciłam się z powrotem.
 - OK, wyluzuj Ella. Przecież nie powiedział nic kąśliwego, czyż nie? – prowadziłam wewnętrzny monolog. - Myśl pozytywnie, a całą resztę olej. Po-zy-ty-wnie. – powoli przesylabizowałam ostatni wyraz jakby miało to sprawić, że powrócę do nastroju sprzed jego przybycia. Nic już na to nie poradzę, jego osoba zdecydowanie wywoływała we mnie nie te emocje co trzeba. Poczułam jak moje ciało spina się, a kluczyk do wyluzowania wyrzuca gdzieś bardzo daleko.
- Dalej lekko zginamy nogi, odchylamy głowę do tyłu i krzyżujemy nad nią ręce. Następnie prostujemy je cofając je na moment do tyłu, o tak. - instruował. - A potem zasłaniamy sobie całą twarz ułożonymi pionowo rękoma, ciągniemy ku dołowi prawą nogę, a lewą uginamy w kolanie. I wracamy do prostych nóg, ręce na bok.
Składanie układu Macieja zajęło nam jeszcze jakieś 15 minut. Byłam zdania, że nie szło mi tak źle, dziewczyny zresztą też mi to przyznały. Nadal czułam, że jestem spięta, jednak wszelkie próby rozluźnienia się w obecności Briana były jak na razie nie możliwe.
- OK, mamy złożony cały układ. Teraz z muzyką. - ogłosił Maciek. Rozbrzmiała muzyka pod, którą ułożony był układ. Zaczęliśmy tańczyć. Po pierwszym kroku zorientowałam się, że obserwuje nas również Brian. To automatycznie wybiło mnie z rytmu, przez co pomyliłam się w tym miejscu co na początku próby.
- Estella, nogi! - chłopak krzyknął przebijając się przez muzykę.
- Wiem, wiem. Zwyczajnie się pomyliłam. - odkrzyknęłam, próbując się skupić na reszcie układu.
- OK, wyluzuj Es, jest dobrze. Wcale go tu nie ma. - mówiłam do siebie w myślach.
- Jeszcze raz. - polecił Maciek, gdy skończyliśmy tańczyć.
- I tym razem skup się Estella! - Brian krzyknął do mnie z drugiego końca sali. Ugh. Zaczynał mnie irytować. Starałam się przecież, ale jeśli widzę, że ktoś śledzi każdy mój krok, to jak mogę się nie pomylić? Niech on da mi wreszcie spokój... Chyba na nic się zdały prośby Maćka, żeby nie zwracał na nas zbytniej uwagi. Oj, przepraszam, na mnie... OK, dasz radę. Powtarzałam w myślach, jednocześnie widząc, że zamysł wypoczynku na tych zajęciach ulotnił się bezpowrotnie. A miało być tak pięknie...
- Martyna dobrze, ale wyżej nogi. - Brian odezwał się nabzdyczony, gdy skończyliśmy tańczyć układ drugi raz.
- A ty Karol, nie patrz się tak ciągle na koleżanki, tylko skup się na tańcu, bo wszystko robisz za wolno. I nogi, nogi! To jest hip-hop, nie balet! - pocisnął. Zwrócił się jeszcze do paru osób, zaczynałam się już cieszyć, że o mnie zapomniał, ale jednak.... nie zapomniał.
- Estella, tempo. Wczuj się w muzykę. Część była lepiej, ale reszta nadal za szybko. Postaraj się bardziej. – puściłam jego słowa mimo uszu. Uparł się na mnie czy jak? Estella, Estella. Ciągle Estella! – niemal krzyczałam w myślach.
- Musisz mu wybaczyć. – Maciek zabrał głos. – To perfekcjonista, na dodatek choleryk. – przyłożył prawą rękę do ust udając, że szepcze. Zaśmiał się szczerze, ja także. – Ciężko z nim wytrzymać, ale się zna. – gestykulował rękoma. - Wytrzymać z nim na sali tanecznej to nie lada wyzwanie.
- Naprawdę? Oh, uwielbiam wyzwania. – odparłam ironicznie sztucznie uśmiechając się do Briana. Odwrócił głowę. Spadaj, pomyślałam.
- Nie no zaraz stąd wyjdę. – powiedziałam z irytacją.
- Wyluzuj, dobrze jest. On tak zawsze, idzie się przyzwyczaić. - stwierdziła Olga.
- Ale co on się tak wszystkich czepia? Żeby był jeszcze jakimś znanym instruktorem czy coś, to ja rozumiem, ale taki kolo ma mnie tak krytykować? Ma problemy z pamięcią, czy jak? Jestem amatorką, totalną! - odparłam czując, że osiągam apogeum zdenerwowania.
- Rozumiem twoją złość, ale wiesz...  Mimo, że jest w tym samym wieku co my to nie mogę nie potwierdzić słów Macieja, na tańcu się trochę zna. Ostatnio np. znów był na jakiś zagranicznych warsztatach...
- Dlatego tak często opuszcza szkołę. - wywnioskowałam.
- No wiesz, to jego pasja. - tłumaczyła go. - Taniec wymaga poświęceń. Odwróciłam się z powrotem do przodu.
Idealny tancerz, idealny uczeń ze średnią 5.0, idealny, idealny... I co jeszcze? Nie wierzę, musi mieć jakąś wadę, ideały nie istnieją na tym świecie...
- Przetańczcie to jeszcze raz. a potem krótka przerwa i zaczniemy część Briana. - zarządził Maciej.
- Nie gubić rytmu, tak? Zapytałam siebie w myślach. OK, mam na to swoją metodę. Repertuar Natalii Kills jest mi bardzo dobrze znany, a więc będę sobie śpiewać, postanowiłam. Zabrzmiały pierwsze nuty piosenki.
- Take me to Wonderland. - śpiewałam uśmiechając się do Zoey, ta także się do mnie uśmiechnęła. Gdy zaczęłam śpiewać od razu poprawił mi się humor. - But I believe in you and me. - zakończyłam wraz z końcem układu. Brian zmierzył podejrzliwym wzrokiem całą grupę. Maciej dał mu dziś wolną rękę, aczkolwiek odnosiłam wrażenie, że chłopak za bardzo się rządzi. Poza tym sam zaprzeczał swoim słowom. Mówił żebyśmy poczuli muzykę całym sobą, a gdy zaczynaliśmy np. klaskać w rytm muzyki lub jakąkolwiek inną improwizację, krzyczał, żebyśmy przestali, nie wspominając już o pojeździe, gdy tylko ktoś delikatnie wybił się z rytmu.
- Nie zawsze wszystko musi być idealne, takie jak Pan, Panie Idealny. - miałam na końcu języka, ale powstrzymałam się.
- Było dobrze, ale nie bardzo dobrze. Stać was na więcej. - nagle przeniósł swój wzrok na mnie.
- Estella... - wypowiedział moje imię, trzymając mnie tym samym chwilę w niepewności. - Nie  śpiewaj kiedy tańczysz!
- Wtedy nie gubię rytmu. - tłumaczyłam się. - Panie Idealny. - szepnęłam pod nosem.
- No to śpiewaj sobie w myślach, żaden profesjonalny tancerz nie śpiewa podczas tańczenia. - skrytykował.
- Ale ja nie jestem profesjonalistą! - krzyknęłam.
- 10 minut przerwy, kochani! - wtrącił się Maciek.
Po usłyszeniu tego ogłoszenia natychmiast wybiegłam z sali na korytarz, ale z racji, że było tam sporo ludzi wyszłam na dwór złapać trochę świeżego powietrza.
- Fuck! - wypowiedziałam po raz kolejny dzisiejszego dnia to słowo.
- Cause he's only nice, when there's somebody there I'm gonna kill my boyfriend. - zaczęła mi śpiewać za plecami Zoey.
- Boyfriend? - powtórzyłam śmiejąc się. Usiadła koło mnie na murku przed szkołą.
- Wszystko OK? -zapytała. Uśmiechnęłam się słabo.
- Jak najbardziej. - odpowiedziałam nieco niepewnie.
- Olać go. - poleciła.
- Łatwo ci mówić. On swoim zachowaniem pozbawia mnie jakiejkolwiek swobody ruchu! - odparłam z wyrzutem.
- Może teraz będzie lepiej. Widział w końcu jak się zdenerwowałaś. - odpowiedziała.
- Marzenia nic nie kosztują. - odparłam sarkastycznie.
- Oj, przestań. Pomyśl, że znów jesteś w podstawówce i bierzesz udział w Mini Playback Show. – przyjaciółka podejmowała próby poprawienia mi humoru. Roześmiałam się.
            - Chodźmy już lepiej, bo się jeszcze spóźnimy i znów dostanę OPRy. - powiedziałam podnosząc się.
Do sali zeszła się z powrotem grupa, leciała po cichu muzyka. Gdy usłyszałyśmy, że to jedna z piosenek Natalii Kills - automatycznie się roześmiałyśmy. Większość spojrzała na nas niezrozumiałym wzrokiem, Zoey machnęła ręką w geście, że to nic szczególnego.
- Take me to Wonderland. - zanuciłam cofając się na swoje miejsce. Nagle zderzyłam się z kimś plecami. - Oj, sorry. - odwróciłam się, a moim oczom ukazała się sylwetka Briana. Spojrzał się przelotnie nic nie odpowiadając. Podszedł do wieży i zmienił piosenkę, po czym wziął krzesło i postawił je na środku ściany luster.
- Są już wszyscy? - krzyknął przebijając się przez szmer rozmów na sali. Tłum odpowiedział twierdząco. - OK, no to zaczynamy, dobierzcie się w pary. - zarządził. Spojrzałam się wzrokiem panikary na Zoey, ta tylko wzruszyła ramionami.
- Brian, Ty pewnie też potrzebujesz pary, co? - zapytała zalotnie tleniona blondyna w skąpej kreacji.
- Tak, no właśnie, prawie bym zapomniał. Dzięki za przypomnienie. - odpowiedział jej.  - Estello, pozwól do mnie. - zwrócił się łagodnym tonem, a serce stanęło mi w gardle, ścisnęłam dłonie w pięści czując ich zimno. Czułam na sobie wzrok wszystkich obecnych na sali, a w szczególności tamtej blondi i jej świty. Podeszłam do niego powolnym krokiem.
- Słucham? - zapytałam chcąc dowiedzieć się czegoś więcej.
- Będziesz moją parą. – stwierdził bądź zapytał. Sama nie miałam pewności co do tego, jaka to była forma. Mieszało mi się już w głowie, co on znowu kombinuje? O co mu do cholery chodzi? Chciałam już skinąć głową, kiedy to powróciły jego słowa, które skierował do mnie przed przerwą.
- Z amatorką? - zapytałam wprost.
- Słucham? - zapytał nieco zdezorientowany.
- Chcesz by twoją parą była amatorka?  - powtórzyłam moje pytanie w innej formie.
- Właśnie dlatego będziesz moją parą. - to zabrzmiało jak nakaz, coraz bardziej cię nie lubię, pomyślałam. Zrobiłam minę jakbym niezrozumiała co do mnie powiedział, po części też tak było.
- Lubię stawiać sobie wyzwania. - odparł krótko i chyba nieco ironicznie. A może nie? Uhg, traciłam już jakąkolwiek poczytalność. Nie czekając na moją odpowiedź skierował się do wieży, by ponownie zmienić piosenkę. - No nie patrz tak na mnie, chcę cię nauczyć tańczyć. - jak gdyby sprostował widząc jakim mierzę go wzrokiem.
Moim zadaniem jest tworzyć, nie ważne co...
- Aha. - powiedziałam? zapytałam?



CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)
 ________________________________________________
Eh, no i nareszcie jest ten dziewiąty.
Początkowo byłam nieco niezadowolona z tego rozdziału,
więc zrobiłam korektę, dokładną korektę i sądzę, że teraz jest o wiele lepiej.
Sami oceńcie czy gorszy/taki sam/czy lepszy niż poprzednie i napiszcie o tym w komentarzu.
Mam nadzieje, że chodź w części przypadnie wam do gustu ten że rozdział.
Kolejne będą lepsze, obecuję.
K. :) x
PS.czcionki ogarnięte, we wszystkich rozdziałach takie same. wreszcie mi się to udało przy pomocy Worda, bo Blogger był za tępy by wykonać to zadanie.

9 komentarzy:

  1. Druga wersja znacznie lepsza od pierwszej, głównie pod względem języka i bogactwa słownictwa. Zdarzały się błędy, ale wszystko da się wyeliminować ;)
    ~ anna

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne fajne fajne :) mistrzem komentowania nie jestem, ale bardzo rozdział mi się podobał

    @GosiaaOfficial

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest lepiej. Naprawdę :) Podziwiam to, że wszystko co piszesz staje się stopniowo lepsze. Mam ogromną nadzieję, że się wybijesz z jakimś swoim opowiadaniem, bo naprawdę na to zasługujesz. Nawet jeśli nie na tym, to pewnie na kolejnym już tak :) Nie widzę błędów, nie widzę żadnych potknięć. Jedyne co mnie zawiodło to długość :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie napisane:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co ci moge napisac... Zawsze jak czytam mam jakies sugestie a jak przyjdzie do pisania komentarza to totalna pustka w glowie...
    Gdzies widzialam o 2 przecinki za duzo przed "ktory" ale to wlasciwie nie wybijalo z rytmu czytania. Przydalaby sie jakas akcja :-) milosc czy cus

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem niezły tekst.:) Dopiero zaczynam pisać bloga, więc nie będę się rozpisywać.

    Zapraszam do mnie. Jeśli chcesz, to skomentuj.
    http://mala-rebelia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały wpis i świetny blog <33
    Obserwuję i zapraszam do mnie: http://dawidkwiatkowski-opowiadanie.blogspot.com/2014/02/6-rozdzia-chwytaj-dzien-najbardziej-jak.html

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za wszystkie komentarze :] Piszcie, jeśli mnie obserwujecie, zrobię to samo :) mam nadzieje, że moje opowiadania i inne takie będą się wam podobać & jeśli czytasz moje blogi proszę o szczere komentarze.bez problemu przyjmuję krytykę, ale tylko uzasadnioną. x

Kontakt:
Twitter : @kIaudiax
e-mail:everythingandnothingx@gmail.com

jeśli mam was informować o nowych postach napiszcie mi o tym ;]